poniedziałek, 6 maja 2013

Budzimy się!

Właśnie zorientowałam się, że ostatni post opublikowałam ponad miesiąc temu. Ale dawnooo...... To tylko uzmysławia mi, że czas jest bardzo relatywny, bo z jednej strony miesiąc to długo a z drugiej nawet nie wiem, kiedy ten czas uciekł mi przez palce. Dużo się działo, o tak, niestety nie w szyciowych tematach :(
Ale mamy wiosnę, ja jestem gotowa do działania, dzisiaj uzupełniłam zapasy flizeliny, której używam do robienia wykrojów, porządki w tkaninach także zrobione - postaram się o więcej życia na made-by-ola.

Dzisiaj pokażę Wam sukienkę, którą uszyłam dla siebie jakieś dwa-trzy lata temu. Stwierdziłam jednak, że żółty to nie mój kolor i wrzuciłam ją na spód szafy. Jakiś czas temu sukienkę wyszperała moja siostra i zobaczyła w niej większy potencjał niż ja :) I fruuuuuu - poleciała :)


Kiedy Kamila ją założyła, pomyślałam sobie: Wow! Fajnie jej w tej sukience!


Sukienka została uszyta na bazie sprawdzonej góry, użytej wcześniej w malinowej sukience (wykrój 108 z burdy 03/2011). Dla mnie to jeden z przebojów Burdy, widziałam go już na wielu blogach. Jedyna modyfikacja to pełne plecy zamiast dosyć głębokiego wycięcia (jakie możecie zobaczyć w malinowej). Dół to przymarszczony prostokąt. Prosta, urocza sukienka - to co Ola lubi! :)




Użyłam miękkiej dzianiny, sukienka jest wygodna, przewiewna, myślę, że sprawdzi się latem (jedynym minusem może być fakt, że ściągnie wszystkie muszki z okolicy :)).

Po przeglądnięciu szafy okazało się, że ta sukienka to nie jedyna rzecz jaką zachomikowałam i jest warta pokazania na blogu, ale to już w kolejnych postach....
Do zobaczenia! Pozdrawiam!

piątek, 22 marca 2013

Serduszkowa

Przeglądając ostatnie posty uświadomiłam sobie jak dawno mnie tutaj nie było. Ale nie dam tak łatwo o sobie zapomnieć :) Bardzo chciałabym uszyć coś dla siebie, ale "dla siebie" to na razie jedno z ostatnich słów w moim słowniku, więc na razie tylko bransoletki, które powstały jakiś czas temu.

Oto ja i bransoletka w serduszka:


Może troszkę infantylna jak dla trzydziestolatki, ale już dawno machnęłam ręką na te sprawy; podoba mi się to ją noszę i w nosie mam czy wypada.


Na powyższym zdjęciu czerwone serduszka w towarzystwie złotych koralików i na dokładkę kropki i paski. Cienkie sznurki z małych koralików TOHO.


Myślałam ostatnio trochę o made-by-ola, bo z jednej strony intensywność moich wpisów nie powala ale z drugiej nie wyobrażam już sobie, że nie prowadzę bloga. Miałam już takie myśli: nie robisz tego na 100%-może czas zrezygnować? Ale nie chcę zrezygnować! Dla mnie to odskocznia, miejsce gdzie znajduję zrozumienie innych zakręconych na punkcie hand made. Jak miałabym zrezygnować, kiedy daje mi to tyle radości? Biorąc pod uwagę fakt, że moja praca zawodowa, mimo iż wymagająca, jest bardzo mało kreatywna, made-by-ola jest sposobem na wyrażenie tej bardziej kreatywnej części siebie.

....no i robię to oczywiście też po to, żeby Dzieciaki zobaczyły kiedyś jak Matka za modelkę-amatorkę robiła :) hihi

Udanego weekendu!

czwartek, 14 marca 2013

picopoli 1

W końcu powstała moja pierwsza polinkowa sukienka (wróć: druga, przecież pierwsza była Śnieżka)!

Cieszę się bardzo, ponieważ szycie ostatnio idzie mi jak po grudzie... mało czasu, dużo obowiązków. Chociaż sukieneczka nie jest skomplikowana (nic a nic! :)) to jestem z niej zadowolona.


Założenie było proste: młodej damie ma być wygodnie. Dlatego wybrałam miękkie, kolorowe dzianiny, które świetnie sprawdzą się wiosną i latem.



Na górze wszyłam różowy tiul, żeby "coś się działo" :) Myślę, że powstała całkiem urocza mini :), najważniejsze, że Modelce się podoba.

...a ja myślę o kolejnych rzeczach do kolekcji... :)

PS wybaczcie, że zdjęcia są nieco ciemne. Nie zdążyłyśmy na światło dzienne.

sobota, 9 marca 2013

Dzianinki dla Polinki

Ostatnio na made-by-ola było dużo koralików - wiem, wiem :)
Nie oznacza to jednak, że zamieniłam szycie na koralikowanie. Szycie zawsze będzie mi bliskie. Mimo iż ostatnio mam dużo spraw na głowie i mało czasu na szycie, to myślę o nim nieustannie.

Tak, kupiłam kolejne materiały.
Tak, kupiłam je, mimo że już wypadają z szafy.
Tak, jestem materiałoholiczką.

Ale jak sie oprzeć takim dzianiom:
Co z tego będzie?

Planuję uszyć dla mojej Poli sukienki, spódniczki, bluzeczki. Ona już nie chce nosić spodni, także zdecydowanie idę w dziewczęce fasony :)


Bazą ma być szara dzianina, dodatki w kolorze plus cudne tiule:


Tak mi się marzy, żeby powstało z tego coś naprawdę ładnego. Dam znać :)


Jeszcze wczoraj byłam w Budapeszcie, pogoda dopisywała. Mam nadzieję, ze już wkrótce i u nas będzie cieplej i że zdążę z sukienkami z dzianinki dla Polinki :)

Życzę udanego sobotniego wieczoru.

czwartek, 28 lutego 2013

Większe koraliki

...też są ok :)
Z reguły robię bransoletki z malutkich oczek, bo mam dosyć drobne dłonie i podobają mi się cienkie sznurki. Ale te nieco większe koraliki są równie urokliwe :) Poniższe bransoletki wykonałam z koralików TOHO 8/0.

Zobaczcie proszę fioletową:



...i białą w zielone kropki:


No urocze! hihi :)

Ponadto chciałabym wspomnieć o sobotnim spotkaniu z Ulą z uarefab oraz Dominiką z o-rety!. Było naprawdę super, to fantastyczne jak pasje zbliżają ludzi. Jeszcze raz serdecznie dziękuję za spotkanie. 
PS jak wróciłam do domu to od razu szyć mi się chciało i zamówiłam trochę dzianin :)

Pozdrawiam! Miłego wieczoru i udanego weekendu!

czwartek, 21 lutego 2013

Mój ulubiony sznurek

Oto moja ulubiona bransoletka, zakładam ją prawie codziennie. Kolor tych koralików jest dla mnie całkowicie obłędny :) i pasuje do wszystkiego. To dziwne, bo nigdy tak nie myślałam o miętowym :)


Sznurek celowo zrobiłam dłuższy, żeby owinął rękę dwukrotnie. Użyłam małych koralików, czyli 11/0.


I tak to właśnie wygląda.

Drodzy,
dziękuję Wam bardzo, że odwiedzacie made-by-ola - to dla mnie bardzo ważne. Z uwagi na sprawy osobiste mogę mieć pewien problem z regularnym publikowaniem postów. Liczę jednak na to, że dużej obsuwy nie będzie :) postaram się tworzyć tak dużo jak tylko się da i pokazywać efekty.
Pozdrawiam serdecznie,

Ola

środa, 6 lutego 2013

To można mieszać

Cześć,
dzisiaj chciałam pokazać, że koralikowe bransoletki są bardzo uniwersalne. W sumie to można łączyć ze sobą różne wzory i kolory, również te pozornie do siebie nie pasujące.


Ja bardzo lubię zakładać kilka sztuk w różnych konfiguracjach :) Te na zdjęciu powyżej zrobiłam dla mojej Siostry. Trzy węższe zostały zrobione z mniejszych koralików (TOHO11/0), grubsza z koralików TOHO8/0, wszystkie po 6 koralików w sekwencji.


Bardziej szczegółowe zdjęcia udało mi się zrobić tylko czarno-złotej i niebiesko-złotej, oto one:




Muszę się zmobilizować i zrobić zdjęcia innych "sznurków" na ręce. Nie wiem co w nich jest, ale baaaardzo je lubię! :)

PS Właśnie zauważyłam, że fotograf ze mnie żaden - jedne zdjęcia za jasne, inne za ciemne...no trudno, nauczę się w końcu :)

Udanego wieczoru wszystkim i bardzo dziękuję za to, że przekroczyliśmy 10 000 odsłon - jest mi bardzo miło.